Udogodnienia w biurze – czy to naprawdę konieczne?

Hej! Wczoraj świętowaliśmy setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, a dziś kolejne święto, jakieś. Chcąc wykorzystać dobrze czas, podzielę się z wami moimi przemyśleniami na temat tego, czym obecnie zachęca się programistów do pracy w tym, a nie innym biurze. Mowa o biurowych udogodnieniach. Różnych.

Xbox, basen, prywatne łóżko… i inne udogodnienia w biurze

Pierwszy rzut oka na ofertę, wow! 15 000 na rękę,  MultiSport, prywatna opieka zdrowotna, bar, basen, siłownia, piłkarzyki, Xbox (wolę PS i co?), bilard, pizza piątki, owocowe czwartki (co by się fit i nie fit wyrównało), darmowa kawa (Kopi luwak, a jak!), herbata, hamaki, możliwość drzemki w czasie pracy.  Do tego firmowy telefon, samochód i komputer. Oczywiście, prócz samochodu, wszystko z logiem nadgryzionego jabłka. Wszystko wliczone w te 8 godzin – hulaj dusza. Z jednej strony – wielkie WOW! A z drugiej – czy ktoś tu nie podkolorował rzeczywistości? Taka oferta może brzmieć nieco groteskowo i nierealnie, ale one naprawdę się zdarzają!

udogodnienia w biurze takie jak pokój gier

Wszystko po to, żeby ściągnąć programistę, ku rozczarowaniu pracodawcy, często nie takiego, jakiego oczekuje. Te wszystkie udogodnienia w biurze mają swoje zalety, a i owszem, ale czy to trochę nie odciąga od pracy? Po co pracować, skoro w ciągu 8 godzin można sobie uciąć komara, pograć na Xboxie, napić się kawy, zjeść pizzę… i ostatecznie zostaje 4 godziny pracy. Pracy niekoniecznie efektywnej. Owszem, te udogodnienia często mają jakieś ograniczenia czasowe i liczbowe. Nie zmienia to jednak faktu groteskowości oferty, ale i rosnących wymagań samych programistów. Najczęściej wchodzących w ten zawód lub mających niewiele za sobą. Nie żebym ja miał jakoś dużo, ale obserwuję i widzę problemy.

Jak nie udogodnienia w biurze, to co innego?

Oczywiście, można zaoferować coś więcej i coś bardziej wartościowego. O ile te wszystkie fikuśne rzeczy mogą być fajne, to motywują na krótko, a poza tym przyciągają głównie młodą krew. W pewnym momencie kariery jednak wyznawane wartości są nieco inne, jak również inne są oczekiwania żywione wobec pracy. 

Ja osobiście zamiast móc spędzać tyle czasu na zabawach, wolałbym mieć krótszy czas pracy. Przecież tak czy siak, nie jesteśmy w stanie pracować 8 godzin dziennie. Ten czas jest wzięty z powietrza i kompletnie nie imający się do realiów pracy. Efektywny czas pracy programisty to z reguły około 5 godzin. Fakt, że trzeba wyjść do toalety, coś zjeść. Ale 6 godzin już by rozwiązywało tę sprawę. 

Kolejną rzeczą, która motywuje i sam to odczuwam, to ciekawy i zadbany projekt. Oba na raz. Chyba nie trzeba mówić, jak bardzo męcząca jest praca z legacy code. Jednak ambitne, wymagające pomyślenia i kreatywności projekty są super i chyba większość programistów chciałaby się w taki zaangażować. 

Inną rzeczą też jest możliwość rozwoju. Jeśli twoja praca wygląda dzień w dzień tak samo, powoli odpadasz i szukasz czegoś innego. Jeśli przez cały czas używasz tych samych technologii, rozwiązujesz te same problemy – odpadasz. Nie ma więc też co się dziwić, że programiści w jednej firmie przebywają średnio około półtora roku. To dlatego, że nie oferuje im się wyzwań i możliwości rozwoju.

Ale… nie wszystkie udgodonienia w  biurze są złe!

Warto zauważyć, że programiści są osobami, które pracują umysłowo. W związku z tym możliwość uprawiania sportu na pewno będzie miała pozytywny oddźwięk. Chociażby prosty stół do ping-ponga. Sport niepozorny, ale naprawdę można się zmęczyć. Minus jest taki, że człowiek jednak się poci, więc gratis do ping-ponga przyda się też prysznic 😉 W każdym razie takie przewietrzenie mózgu dobrze robi.

udogodnienia w biurze takie jak stół do ping-ponga

Myślę, że MultiSport też jest bardzo dobrą opcją. Nie mniej zauważam, że często niedoceniana przez programistów. Mają, ale siedzą na tyłkach. Innych natomiast skłania to w końcu do wyjścia czy to na basen czy na siłownię. Tylko z drugiej strony – czy człowiek, który zarabia ponad 15 tysięcy na rękę, potrzebuje jeszcze „czegoś” za darmo. 

Moja wizja utopijnej pracy

Mam też takie przemyślenie, jak chciałbym żeby praca wyglądała. Udogodnienia w biurze nie byłyby za bardzo potrzebne.

Otóż po pierwsze: projekt – prowadzony ładnie, ze zrozumieniem i ścisłą współpracą z biznesem. Biznes rozumie, że przetestowany na wszystkie strony kod, to oszczędność w przyszłości. Rozumie, że dobrze napisany kod, to łatwiejsza implementacja nowości w przyszłości. Zmieni się kierunek biznesu? Ok! My się dość łatwo dostosujemy. Poza tym – projekt ciekawy, promujący nieszablonowe rozwiązania. Programiści mają decyzyjność co i jak zrobić. Rozumieją, dlaczego biznes ma takie a nie inne wymagania.

Po drugie: każdy z programistów dostaje feedback (nie, to nie jest takie oczywiste). Musi wiedzieć, „hej stary, dobra robota, zrobiłeś to dobrze, oby tak dalej”, albo „hej, tutaj są pewne niedociągnięcia, użytkownicy narzekają, zrób coś z tym”. Konstruktywnie, na temat. Być docenionym to bardzo duża wartość dla programisty. 

Po trzecie: mam czas na rozwój osobisty, pet projekty itp. Rozwiązać to można np. przez 6 godzinny dzień pracy. (BTW, muszę przeczytać Deep Work). Chcę mieć czas. Praca to nie jest moje całe życie – mam też hobby, mam relacje, mam inne zobowiązania. Prawdę mówiąc z wielu udogodnień byłbym skłonny zrezygnować żeby mieć więcej czasu, który produktywnie mogę wykorzystać. Chyba nic mnie tak nie demotywuje, jak opieprzanie się przez jakiś czas, bo coś zostało źle zorganizowane. Dlatego też czasem praca zdalna robi robotę. To dodatkowy atut.

Podsumowując

Wszelkie udogodnienia w biurze są ciekawym kąskiem szczególnie na początku. Z czasem jednak to wcale nie motywuje, a wręcz tylko rozprasza pracę, która bardziej skupiona, mogłaby być wykonana w krótszym czasie. To przekłada się na krótszy dzień pracy, a więc większą motywację (moim zdaniem). Poza tym nie wszystkie udogodnienia są złe, te przeciwstawne do typu pracy – sportowe – jak najbardziej. Ale warto dostawić wtedy prysznic!

A wy co sądzicie o wszystkich udogodnieniach w pracy? Jesteście za? Przeciw? A może przeglądacie oferty właśnie pod kątem darmowej kawy i Xboxa? Podzielcie się opiniami w komentarzach!